Dojazd do Poznania dla mieszkańców Plewisk był (i wciąż jest!) koszmarem. Drugą pod względem liczebności wieś w Polsce, należącą do gminy Komorniki, od granicy miasta oddziela E20, jedna z najbardziej w Europie obciążonych tras kolejowych, łącząca Berlin i Europę zachodnią z Warszawą i Europą wschodnią. Trzeba mieć wielkie szczęście, by nie trafić na zamknięte rogatki, a zdarza się, że trzeba tu stać nawet kwadrans. Codziennie przejeżdżało tamtędy, bardzo rzadko płynnie, ok. 10 tys. pojazdów
Wiele lat temu wójt Jan Broda, mieszkaniec Plewisk, rozpoczął batalię o budowę bezkolizyjnego przejazdu na granicy Poznania i gminy. Wtedy w grę wchodziła budowa wiaduktu. Od początku było oczywiste, że gmina sama tego nie dokona, niezbędna jest współpraca samorządu miejskiego i powiatowego. Rozmowy i przymiarki trwały latami, w międzyczasie całkowicie wycofała się gmina Dopiewo. Był moment za prezydenta Grobelnego, gdy i Poznań całkowicie zaniechał starań, więc inwestycja stanęła pod wielkim znakiem zapytania. Wreszcie jednak doszło do uzgodnień między gminą Komorniki, starostą powiatowym i samorządem poznańskim. Udało się zdobyć dofinansowanie europejskie, a prowadzenie tego zadania powierzono Poznańskim Inwestycjom Miejskim, które rozpisało przetarg, wybrało wykonawców.
Jak ustalono, nie powstanie tu pojedynczy wiadukt, ale duży węzeł komunikacyjny łączący różne środki transportu, a szlak kolejowy będzie można bezkolizyjnie przecinać nie nad nim, ale tunelem. To będzie zbawienie dla kierowców, ale projektanci zadbali o wygodną alternatywę dla samochodów. Autem lub autobusem mieszkańcy gminy będą mogli dojechać do węzła, zaparkować pojazd i do centrum miasta dostać się bez porównania szybszym pociągiem. Znajdzie się tam także pętla autobusowa. Możliwe będzie łatwe przesiadanie się z pociągu do autobusu, korzystanie z parkingu samochodowego i rowerowego. Nowy węzeł będzie miał wielkie znaczenie nie tylko dla gminy, ale dla całej aglomeracji.
Żadnych kolizji na swej drodze nie znajdą piesi. Powstanie przeznaczona dla nich i dla cyklistów infrastruktura, w tym kładka nad torami. Projektanci nie zapomnieli o małej architekturze, informacji pasażerskiej, zieleni, nawet o ładowarkach dla samochodów elektrycznych.
Zanim do tego dojdzie, mieszkańcy muszą uzbroić się w cierpliwość i przechodzić jeszcze trudniejszy czas niż do tej pory. Jednak dni tych męczarni są policzone. Ruch panujący na placu budowy daje nadzieję, że z każdą godziną jesteśmy bliżsi nowej rzeczywistości. Wszelkie bieżące informacje dotyczące zmian w organizacji ruchu w trakcie budowy, a dzieje się to z dużą częstotliwością w miarę postępu prac, można znaleźć na stronach internetowych Poznańskich Inwestycji Miejskich.
Koszt inwestycji dochodzi do 100 milionów zł, z czego ponad 66 milionów to unijne dofinansowanie. Jeśli nie nastąpi nic nieprzewidzianego, już za rok będziemy mogli korzystać z nowego węzła, choć prace wykończeniowe potrwają chwilę dłużej.






